Ten wpis będzie o niczym

O niczym, bo nie miałem pomysłu na tytuł. Ten wpis to dowód na to, że wypalenie przychodzi nagle. Czai się za rogiem i atakuje znienacka. W najmniej spodziewanym momencie, niczym smutek po przebudzeniu lub wybuch śmiechu w towarzystwie.

Nic to ta chwila, która już w momencie jej zaistnienia staje się przeszłością, wspomnieniem. Każdy z momentów może być podszyty różnymi uczuciami i emocjami. Lęk, gniew, radość, smutek, euforia, ulga i żal… Nieustannie towarzyszą w drodze życia. Ile bym dał, żeby część z nich zlikwidować lub chociaż sprowadzić do minimum.

Żal przychodzi w momencie, kiedy czuję, że tracę coś z własnej winy i nie potrafię tego powstrzymać. Tracę grunt pod nogami, a gdzieś w tyle głowy budzi się panika. Żal dziecka to trudność rozstawania się z miejscami, w których było dobrze, inaczej. Żal rozstawać się z ludźmi, choć założenie podpowiadało, że będzie do niczego. Żal rezygnować z zabawy, w jej najlepszym momencie. Smutek i złość. To właśnie jest żal. Żal czegoś, co nigdy się nie odbyło i tego, co sprokurowaliśmy zbyt pochopnie.

smutno

Smutek. Najczęściej pojawia się… bez powodu. Trochę patologiczny stan, kiedy nie wiedzieć czemu jest po prostu smutno, a umysł nie chce nawet zasugerować „wtf?”. Smutek to łajdak, który bywa, że pojawia się tuż po przebudzeniu. Jakby był efektem wniosków wyciągniętych na podstawie snów. Smutek pochodzący z empatii. Smutno, kiedy doskwiera najbliższym. Smutno, kiedy ktoś jednak przez nas płacze i trudno odnaleźć sens…

W ogóle niełatwo mówić o tych wszystkich stanach dotykających duszę. Fajnie, że Igorodny chociaż potrafi wprost powiedzieć, że mu smutno, że ma zły humor, albo coś mu się podoba. Chociaż też nie zawsze potrafi wskazać na właściwy powód. Ja mam blokadę. Z drugiej strony często sprawiam wrażenie, że coś mnie trapi, a tymczasem wszystko jest ok. I też nie potrafię wyzbyć się nieświadomego tworzenia negatywnych wrażeń. Myślę, że czasem jest to po prostu zmęczenie, przez które ciało zapomina, że wszystko gra. Czy to nie paradoks?

Niepokój. To palące, podskórne uczucie niepewności co do stanu drugiej osoby, ale także jutra. Dezorientacja w czasoprzestrzeni. Przychodzi i nagle znika. Zwykle podświadomie. Natomiast jest mi obcy wstręt. Albo na szczęście nie mam do czynienia z podstawami, które mogłyby mi zafundować to poczucie.

chwilo_trwaj

Radość. Kiedy poszczególne, najmniejsze elementy układają się w fajną całość. To weekend spędzony poza domem i wieczór w nastrojowym klimacie, już w domu. To chwile kiedy radość drugiej osoby, powodowana nami samymi, naszym działaniem, udziela się i nam – pewnie i bezgranicznie. To moment, kiedy na usta ciśnie się Chwilo trwaj! To również każdy z tych momentów, kiedy Igorodny zaskakuje pozytywnie. To radość podszyta dumą.

Każde uczucie, każdą emocję można rozbierać na części pierwsze. Jednak analizę co z czego wynika pozostawiam ekspertom, zwłaszcza po lekturze własnego, przed chwilą popełnionego wpisu. Ot, takie własne przemyślenie na szybko. Mam nadzieję, że jesteście szczęśliwi?

Reklamy

One thought on “Ten wpis będzie o niczym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s