Oj, kot, pani matko, kot, kot…

Posiadanie Kota to wbrew pozorom nie lada wyzwanie. Kot, niby istota samowystarczalna, ale bez człowieka ani rusz. Bo człowiek to z kolei istota przez Kota zniewolona. Taki niewolnik gorszego sortu :) Pozbawiony futra, gracji poruszania i wszelkich zalet, które posiada Kot. Czworonóg udomowiony jest oczywiście na tyle cwany i przebiegły, że swoim zachowaniem jest w stanie oszukać człowieka, jak bardzo dwunożny jest mu do szczęścia niezbędny. Tjaa…

No Behemot

Moja Kota, tfu… Powinno być: właścicielka mnie :) Zatem moja właścicielka, o przewspaniała Pani Kot, do perfekcji opanowała sztukę manipulacji człowiekiem. Wielkie, niewinne oczy, zapraszające do wyciągnięcia ulubionych sucharów z kociej szafki, widzę codziennie. W myśl zasady – jestem koło szafki, w mig pojawia się przy niej Kota. To samo z wodą. Kocie pragnienie nie zostanie zaspokojone przez wodę w kociej miseczce. O nie. Kocie pragnienie ustąpi po spożyciu źródlanej kranówki, ciurkającej beztrosko wprost z kranu albo wody z podlewanych przed chwilą roślin. Oczywiście dochodzi do tego „kartoflanka”, czyli woda w której moczą się ziemniaki lub „zupa rybna” – tam, gdzie rozmraża się filet. W ostateczności Kota nie pogardzi sokiem pomidorowym. Bo mleka się brzydzi. Pod tym względem nie jest jakimś wykrętem. Odzywa się czynnik naturalny – koty mają problem z trawieniem mleka. A ponadto, mimo zawsze pełnych miseczek z mokrym i suchym, rabuje kanapki z pasztetem, ściąga szynkę z bułek, a i w jogurcie zdarzy jej się umoczyć wibrysy.

Kiedyś już wspominałem, że Kota upodobała sobie próby zabójstwa eM., a wygląda to mniej więcej tak: eM. siedzi pochłonięta pracą – zbliża się Kota – Kota siada i wpatruje się w eM. – kilka sekund później rzuca się na eM., w okamgnieniu gryzie i odchodzi jak gdyby nic się stało. Na leczenie i wizytę u behawiorysty chyba już za późno. Incydenty te tłumaczą Kotę, że to nic innego jak walka o dominację. Bo w domu wystarczy tylko jedna kobieta. Koniec, kropka! A już nie daj Latający Potworze Spaghetti, aby eM. się poddała, kryła lub okazywała jakiekolwiek oznaki słabości. Na Kotę działa to jak płachta na byka.

Kota drzewna

A przecież to eM. przyniosła małą, zabiedzoną kicię. Ropiejące oczy, skóra i kość, pchły… Kota wybrała sobie eM. w grudniu 2007 roku. Wyszła z piwnicy bloku, w której urzędowała dość liczna grupa kotów. Niestety, w hierarchii była najniżej. Słabą było łatwo odsunąć od mich z jedzeniem, które przynosili kociarze. W ogóle wyglądała na odtrąconą przez grupę. Taki los. eM. zabrała Kotę, wpakowała w karton zdobyty w sklepie i pojechały razem do weta. Następnie, po wstępnej, szybkiej kuracji, pudło z futrzastą, zabiedzoną zawartością trafiło do naszego domu. Dodam, że mały gość był dla mnie zaskoczeniem. Przywitał mnie krótkim, ściskającym gardło listem zamieszczonym na drzwiach, który przechowuję do tej pory. Oczywiście, w ten sposób na powitanie Koty przygotowała mnie eM. I chociaż weterynarz stwierdził, że Kota mogła urodzić się na przełomie września i października, to jej urodziny datuję właśnie na ostatni dzień jesieni, czyli dzień, w którym po raz pierwszy się spotkaliśmy.

Na starcie

Kota szybko stanęła na nogi łapy. Zaufała też dwunożnym, z którymi zamieszkała. Podobno oznaką szczęścia podszytego pewnością siebie był wypoczynek na grzbiecie i eksponowanie „podwozia”. To właśnie tam znajduje się największa charakterystyczna, fizyczna cecha Koty – białe… majtki. Wyjątkowość! Wszak u kotów spotyka się białe skarpetki, krawatki, plamki, beretki itp., itd. Ale bieliznę? Nawet Igorodny często bawiąc się z Kotą podkreśla, jakie to ma piękne futerko i wąsiki, i majtochy :)

Kota, mimo morderczych zapędów, często pokazuje też swą drugą stronę. Łagodą, przymilną, mruczącą, kochającą… Tak, wiem, to maska. Kocia manipulacja. Ale trudno się oprzeć takiemu przytulnemu potworowi. Choć bywa, że przegina ze swoją miłością i chęcią zademonstrowania bliskości. Zwłaszcza w nocy. Kiedy przychodzi na łóżko i podczas jednej tylko sesji snu zmienia wielokrotnie pozycję, za każdym razem szyjąc i udeptując znajdujących się pod kołdrą lub kocem dwunożnych.

Aj em spejsmen

Ogólnie w zachowaniu Koty można dopatrzeć się cech kotów Simona, Garfielda, Grumpy’ego i wielu innych kocich znakomitości i celebrytów. Może dlatego, że kocury w swej indywidualności są… uniwersalne? Szukające swoich własnych ścieżek, jak choćby wtedy, kiedy Kota uciekła z domu. Dramat, który trwał bliżej nieokreślony czas, na szczęście zakończył się odnalezieniem Koty na klatce schodowej. Po powrocie z piwnicy, o czym świadczyły pajęczyny na pysku i w ogóle usyfione futro. Po prostu, czmychnęła niezauważenie między nogami przy wychodzeniu jednego z domowników. Dobrze, że nie trafiła na wściekłego psa, lub antykota w ludzkiej skórze. Chociaż psów się nie boi, a i ludziom potrafi się ostro postawić, zwłaszcza obcym. Jednak Kota nie zawsze mierzy prawidłowo siły na zamiary.

Podsumowując… Dobrze, że Kota jest. To największy plus. Zaleta, która kasuje wszelkie minusy jakie mogą przyjść na myśl. Świetnie dogaduje się z Igorodnym, mimo że ten często testował jej cierpliwość do granic możliwości. I chociaż bywa, że swoim nonszalanckim zachowaniem potrafi mocno podnieść ciśnienie, to trudno nie kochać sierściucha ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s